Początek 2026 roku przyniósł niepokojące wieści dla fanów szwedzkiej motoryzacji. Volvo, marka od lat będąca synonimem bezpieczeństwa, ogłosiła globalną akcję serwisową dla swojego bestsellerowego elektryka – modelu EX30. Powód jest poważny: potencjalne ryzyko pożaru baterii wysokiego napięcia. Sprawa jest na tyle paląca, że producent nie ogranicza się tylko do zaproszeń do serwisu, ale wydaje konkretne, restrykcyjne zalecenia dla użytkowników. Czy polscy kierowcy mają powody do obaw?
Bateria NMC pod lupą inżynierów
Problemy dotyczą egzemplarzy wyposażonych w akumulatory typu NMC (nikiel-mangan-kobalt), które są dostępne w Malezji. To właśnie one, montowane w wersjach Single Motor Extended Range oraz najmocniejszych Twin Motor Performance, znalazły się na celowniku inżynierów. Wersje z bateriami LFP (litowo-żelazowo-fosforanowymi) są – według obecnych ustaleń – bezpieczne.
Usterka ma charakter techniczny i wiąże się z ryzykiem zwarcia wewnątrz ogniw, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do niekontrolowanego wzrostu temperatury i zapłonu. W tle tej decyzji toczy się również prawna batalia – koncern Geely (właściciel Volvo) jest w trakcie sporu z dostawcą ogniw, firmą Sunwoda, co rzuca nowe światło na kulisy tej awarii. Choć Volvo uspokaja, że incydenty dotyczyły zaledwie promila wyprodukowanych aut (szacuje się, że problem dotknął globalnie kilkudziesięciu tysięcy pojazdów), ryzyko jest traktowane priorytetowo.
„Nie ładuj powyżej 70%” – nietypowe zalecenie
Zanim samochody trafią do serwisów na wymianę wadliwych modułów lub aktualizację oprogramowania BMS (systemu zarządzania baterią), właściciele otrzymali jasny komunikat: nie ładujcie aut powyżej 70%. To drastycznie ogranicza funkcjonalność EX30.
Dla wersji Extended Range, która w polskich warunkach i przy zimowej aurze realnie oferuje około 350-380 km zasięgu, ograniczenie baterii do 70% oznacza spadek zasięgu do poziomu, który może utrudnić dalsze podróże. Co więcej, w niektórych krajach, takich jak Australia czy USA, zaleca się wręcz parkowanie samochodów na zewnątrz, z dala od budynków i łatwopalnych materiałów. Dla użytkownika, który zapłacił za auto blisko 200 000 PLN (cena wersji Ultra Twin Motor w 2026 r.), takie obostrzenia są trudne do zaakceptowania.
Czy polscy kierowcy mogą spać spokojnie?
Sytuacja w Polsce jest dynamiczna. Choć globalny komunikat brzmi groźnie, pierwsze informacje płynące z krajowego oddziału Volvo i serwisów branżowych są ostrożnie optymistyczne. Wiele egzemplarzy trafiających na nasz rynek posiada inną specyfikację techniczną, co może uchronić część polskich klientów przed koniecznością wizyty w serwisie.
Nie należy jednak tracić czujności. Historia akcji serwisowych pokazuje, że ich zakres potrafi się rozszerzać. Jeśli posiadasz Volvo EX30 z lat produkcji 2024-2026, koniecznie sprawdź swój numer VIN na oficjalnej stronie producenta lub w aplikacji Volvo Cars. W przypadku potwierdzenia akcji, naprawa zostanie wykonana bezpłatnie, ale czas oczekiwania na części może być wydłużony ze względu na skalę problemu. Bezpieczeństwo nie ma ceny, ale wizerunkowa rysa na modelu, który miał zelektryfikować polskie miasta, z pewnością pozostanie na długo.

