To już oficjalne, a technologiczne zapowiedzi stały się faktem. 17 kwietnia na urządzeniach z systemem iOS zadebiutuje XChat, czyli zupełnie nowa, samodzielna aplikacja komunikacyjna od Elona Muska. Miliarder ma niezwykle ambitny plan: chce połączyć pełną prywatność znaną z Signala z dalekosiężną wizją potężnej super-aplikacji.
Chociaż marketingowe hasła obiecują brak reklam, brak śledzenia danych i brak konieczności podawania numeru telefonu, rzeczywistość bywa znacznie bardziej skomplikowana. Aplikacja jest już dostępna w przedsprzedaży w ekosystemie Apple, jednak wciąż czekamy na oficjalne potwierdzenie premiery dla polskich użytkowników smartfonów z Androidem.
Co dokładnie potrafi nowa aplikacja od Muska?
XChat nie jest jedynie nakładką na portal X, ale osobnym programem napisanym w wydajnym języku Rust, który skupia się wyłącznie na szybkiej i bezpiecznej komunikacji. Aby zainstalować ten ważący niespełna 176 megabajtów komunikator, przeznaczony dla użytkowników powyżej siedemnastego roku życia, będziemy potrzebować systemu iOS 16 lub nowszego.
Funkcjonalność robi solidne wrażenie. Aplikacja oferuje szyfrowanie end-to-end, wysokiej jakości rozmowy audio i wideo, znikające wiadomości z niestandardowymi licznikami czasu oraz blokadę robienia zrzutów ekranu. Dodatkowo znajdziemy tam możliwość edycji wysłanych treści, dwukierunkowe usuwanie konwersacji, czaty grupowe i wygodne przesyłanie plików.
Prawdziwym asem w rękawie dla wielu może okazać się jednak bezpośrednia integracja ze sztuczną inteligencją Grok, która pomoże w codziennych zadaniach bezpośrednio w oknie czatu. Wszystko to osiągniemy bez konieczności rejestracji przy użyciu numeru telefonu, co stanowi potężny ukłon w stronę zachowania anonimowości w sieci.
Szyfrowanie w stylu Bitcoina, czyli marketing kontra rzeczywistość
W tym miejscu warto ostudzić początkowy entuzjazm, ponieważ obietnice dotyczące prywatności budzą uzasadnione wątpliwości technologicznych ekspertów. Musk określił zabezpieczenia komunikatora mianem „szyfrowania w stylu Bitcoina”.
Specjaliści od cyberbezpieczeństwa podkreślają jednak, że to techniczne nieporozumienie, gdyż kryptografia klucza publicznego w kryptowalutach służy do weryfikacji transakcji, a nie do ukrywania treści wiadomości przed osobami trzecimi. Co więcej, oficjalna karta prywatności w App Store wyraźnie wskazuje, że XChat gromadzi dane o lokalizacji, informacje kontaktowe, historię wyszukiwania oraz identyfikatory przypisane do użytkownika.
Stoi to w jawnej sprzeczności z głośnymi zapewnieniami o całkowitym braku śledzenia. Do momentu opublikowania niezależnego audytu bezpieczeństwa, gwarancje prywatności opierają się wyłącznie na słowach twórców, co w starciu ze sprawdzonym Signalem nie jest silnym argumentem.
Czy Polacy porzucą Messengera dla wizji super-aplikacji?
Wprowadzenie platformy XChat to kolejny krok do stworzenia zachodniego odpowiednika chińskiego WeChat. Platforma X posiada już ponad pół miliarda aktywnych użytkowników, więc nie musi budować społeczności od zera.
W Polsce, gdzie rynkiem niepodzielnie rządzi Messenger oraz WhatsApp, przełamanie przyzwyczajeń będzie trudne, a darmowy dostęp może z czasem przerodzić się w płatne subskrypcje premium kosztujące kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
Warto tu przypomnieć słowa samego Muska z wywiadu u Joe Rogana. Stwierdził on wprost, że celem jest stworzenie „najmniej niezabezpieczonego systemu wiadomości”, a nie tego najbardziej bezpiecznego. To brutalnie szczere postawienie sprawy. Czas pokaże, czy polscy użytkownicy dadzą szansę nowości, gdy ta oficjalnie przekroczy linię startu.

