Rynek kart graficznych wchodzi w 2026 rok z poważnymi turbulencjami. Najnowsze raporty branżowe potwierdzają scenariusz, którego obawiali się entuzjaści sprzętu: NVIDIA decyduje się na radykalne kroki w obliczu globalnego niedoboru pamięci GDDR7. Producent zamierza znacznie zwiększyć podaż podstawowych modeli GeForce RTX 5060, jednocześnie ograniczając produkcję wariantów wyposażonych w 16 GB VRAM. Decyzja ta, choć podyktowana logiką biznesową, może być trudna do przełknięcia dla graczy celujących w średnią półkę wydajnościową.
Kryzys GDDR7 uderza w specyfikację
Głównym winowajcą obecnej sytuacji jest rosnący koszt i malejąca dostępność kości pamięci GDDR7, które są masowo wykupywane przez sektor AI. Wersje kart z 16 GB VRAM wymagają dwukrotnie większej liczby modułów pamięci niż ich słabsze odpowiedniki. W obecnych warunkach „zieloni” uznali to za nieopłacalne.
Zamiast jednej karty z 16 GB pamięci, NVIDIA woli wyprodukować dwa egzemplarze podstawowego RTX 5060 z 8 GB VRAM. Taka strategia pozwala utrzymać płynność dostaw i obecność marki w najpopularniejszym segmencie cenowym, ale odbywa się to kosztem entuzjastów oczekujących, że 16 GB stanie się standardem w 2026 roku. Modele takie jak RTX 5060 Ti 16 GB mogą wkrótce zniknąć z ofert dystrybutorów lub stać się towarem luksusowym.
Podaż RTX 5060 uratuje rynek budżetowy?
Decyzja o zwiększeniu produkcji podstawowego modelu RTX 5060 to dobra wiadomość dla graczy z ograniczonym budżetem. Karta ta, wyceniana w Polsce na start w okolicach 1500–1600 zł, pozostaje najprzystępniejszą bramą do technologii DLSS 4 i architektury Blackwell. Zwiększona podaż ma zapobiec powtórce z „papierowych premier”, gwarantując, że towar będzie fizycznie dostępny na półkach.
NVIDIA zdaje się grać va banque, zakładając, że przeciętny gracz w rozdzielczości 1080p wciąż zadowoli się 8 GB pamięci, wspieranym przez coraz lepsze techniki upscalingu. To ryzykowny ruch, biorąc pod uwagę rosnące wymagania gier na silniku Unreal Engine 5, ale zapewnia stabilność cenową w najniższym segmencie.
Co to oznacza dla portfeli polskich graczy?
Dla polskiego konsumenta sytuacja jest dwojaka. Z jednej strony, dostępność podstawowych modeli w sklepach takich jak x-kom, Morele czy Komputronik powinna być wysoka, a ceny stabilne. Nie powinniśmy spodziewać się spekulacyjnych podwyżek cen najtańszych modeli.
Z drugiej strony, osoby planujące zakup wersji 16-gigabajtowych muszą się spieszyć. Ograniczenie podaży niemal na pewno wywoła wzrost cen tych wariantów nad Wisłą. Obecnie modele te kosztują około 2200–2400 zł, ale analitycy przewidują, że w lutym ich ceny mogą poszybować w górę. Jeśli polujesz na więcej VRAM-u w rozsądnej cenie, to ostatni dzwonek na zakupy.

