Microsoft ma za sobą jeden z najtrudniejszych okresów w historii swojego działu gamingowego. Choć gigant z Redmond przez lata budował narrację o sile ekosystemu, najnowsze dane dotyczące sprzedaży sprzętu, które ujrzały światło dzienne na początku 2026 roku, wprawiły inwestorów w osłupienie.
Jeszcze niedawno wydawało się, że zieloni nawiążą równą walkę z konkurencją, jednak wykresy sprzedaży hardware’u w minionym roku przypominają zjazd kolejką górską – niestety, wyłącznie w dół. Sytuacja jest na tyle poważna, że analitycy zaczynają głośno pytać o przyszłość konsol stacjonarnych z logo Xbox.
Obiecujący początek uśpił czujność giganta
Kluczem do zrozumienia obecnego dramatu jest analiza pierwszych 18 miesięcy obecności Xbox Series X i S na rynku. Mimo globalnych problemów z dostępnością podzespołów, konsole znikały z półek w ekspresowym tempie. To był ten „pierwszy wielki wzrost” (ang. big surge), o którym wspominają raporty branżowe cytowane przez Gizchina. Okazuje się, że niemal połowa całkowitej sprzedaży tej generacji przypadła właśnie na ten początkowy okres.
Agresywna polityka cenowa Series S oraz premiera Game Passa stworzyły iluzję niekończącego się popytu. Niestety, po nasyceniu rynku przez największych entuzjastów, bańka pękła z hukiem. Dynamika sprzedaży nie wyhamowała w sposób naturalny, lecz uderzyła w mur obojętności masowego odbiorcy.
Liczby grozy i nerwowość inwestorów w 2025 roku
Raporty podsumowujące rok 2025 są bezlitosne i nie pozostawiają złudzeń. W kluczowym dla branży okresie przedświątecznym, czyli w listopadzie 2025, sprzedaż konsol Xbox w USA zanotowała spadek aż o 70% rok do roku. W Europie sytuacja wygląda równie dramatycznie, a Wielka Brytania odnotowała najgorszy wynik sprzedażowy marki w historii. Nawet premiera głośnych tytułów w usłudze abonamentowej nie przełożyła się na wyczekiwany skok sprzedaży pudełek pod telewizorem.
Inwestorzy są zaniepokojeni, ponieważ strategia Microsoftu polegająca na wydawaniu gier na konkurencyjne platformy, choć dochodowa programowo, zdaje się kanibalizować sprzedaż własnego sprzętu. To stawia pod znakiem zapytania sens produkcji kolejnych generacji w tradycyjnej formie.
Co to oznacza dla graczy nad Wisłą?
W Polsce, gdzie przywiązanie do marki PlayStation jest historycznie bardzo silne, problemy Microsoftu są szczególnie widoczne. Xbox Series S wciąż pozostaje jedną z najtańszych bram do świata gamingu, z cenami oscylującymi w granicach 1150–1300 zł, a potężniejszy Series X kosztuje około 2200 zł. Jednak dla polskiego klienta, który zazwyczaj wybiera jedną platformę na całą generację, niepewność co do przyszłości konsol Microsoftu może być czynnikiem decydującym.
Rodzimi gracze coraz częściej zwracają się ku PC lub PS5, traktując Xboxa jedynie jako opcjonalną „maszynkę do taniego grania” w ramach abonamentu, a nie główny sprzęt w salonie. Jeśli Microsoft nie odwróci trendu spadkowego w 2026 roku, możemy być świadkami powolnego wycofywania się fizycznych konsol tej marki z eksponowanych miejsc w polskich elektromarketach.

