Świat technologii wstrzymał oddech w środę, 14 stycznia 2026 roku, gdy prezydent Donald Trump podpisał nowe rozporządzenie, które może trwale zmienić krajobraz branży półprzewodników. Decyzja o nałożeniu 25-procentowego cła na wybrane zaawansowane układy scalone to kolejny krok w realizacji polityki „America First”, mający na celu wymuszenie przeniesienia produkcji do USA oraz zabezpieczenie interesów narodowych. Nowe przepisy uderzają bezpośrednio w największych graczy na rynku, w tym w Nvidię i AMD, a ich skutki odczujemy także nad Wisłą.
Szczegóły nowej polityki celnej
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Biały Dom, nowe cła obejmą najbardziej zaawansowane jednostki obliczeniowe, w tym popularne w sektorze AI układy Nvidia H200 oraz AMD MI325X. Trump powołał się na sekcję 232 ustawy Trade Expansion Act z 1962 roku, argumentując decyzję względami bezpieczeństwa narodowego. Co ciekawe, prezydent pozostawił furtkę dla eksportu tych potężnych procesorów do Chin, pod warunkiem, że amerykański skarb państwa otrzyma swoją „dolę” w postaci wspomnianego cła.
Administracja Trumpa zaznaczyła jednak, że firmy, które importują czipy w celu budowy łańcucha dostaw bezpośrednio w USA, mogą liczyć na zwolnienia z opłat. Kryteria przyznawania tych ulg pozostają na razie niejasne, co wprowadza dodatkowy chaos informacyjny. Eksperci CNN podkreślają, że jest to element szerszej strategii, mającej na celu uczynienie ze Stanów Zjednoczonych niekwestionowanego lidera w dziedzinie sztucznej inteligencji, nawet kosztem przejściowych zawirowań rynkowych.
Cła a sprawa polska – czy zapłacimy więcej?
Choć decyzja zapadła w Waszyngtonie, jej echa będą głośno słyszalne w Warszawie i Wrocławiu. Polska branża IT, w dużej mierze oparta na imporcie podzespołów, musi przygotować się na potencjalne podwyżki. Jeśli globalni giganci zdecydują się przerzucić koszty ceł na klientów końcowych, ceny zaawansowanych stacji roboczych i serwerów AI w Polsce mogą wzrosnąć w ciągu najbliższych tygodni. Przy obecnym kursie dolara, oscylującym wokół 4 złotych, wzrost ceny pojedynczego układu klasy enterprise może wynieść nawet kilka tysięcy złotych.
Polscy integratorzy systemów oraz firmy zajmujące się renderingiem i uczeniem maszynowym mogą stanąć przed trudnym wyborem: zaakceptować wyższe marże lub szukać alternatyw, których na rynku brakuje. Warto zauważyć, że choć cła dotyczą „zaawansowanych” czipów, historia pokazuje, że zawirowania w segmencie profesjonalnym często przekładają się na wzrost cen elektroniki konsumenckiej, w tym kart graficznych dla graczy.
Widmo wojny handlowej i reakcja giełd
Reakcja rynków finansowych była natychmiastowa. Akcje spółek technologicznych zanotowały spadki, a inwestorzy obawiają się, że to dopiero początek. W oficjalnym komunikacie Biały Dom ostrzegł, że w niedalekiej przyszłości prezydent może nałożyć szersze cła na inne produkty półprzewodnikowe.
Taka retoryka budzi uzasadnione obawy o wybuch nowej wojny handlowej, która mogłaby jeszcze bardziej zdestabilizować łańcuchy dostaw, które dopiero co odzyskały równowagę po kryzysach z lat ubiegłych. Dla polskich przedsiębiorców oznacza to konieczność bacznego obserwowania komunikatów zza oceanu i ewentualną dywersyfikację dostawców, zanim „efekt Trumpa” uderzy z pełną mocą w europejskie portfele.

