Wyobraź sobie chłodny wieczór w Bieszczadach, gorącą herbatę w dłoni, a przed tobą ekran kinowy wyświetlany bezpośrednio na boku namiotu. Niemożliwe? A jednak. Nowość od marki 8849 udowadnia, że elektronika użytkowa potrafi wyjść poza utarte schematy.
Poznajcie Tank Pad Ultra – pancerny tablet, który skrywa w sobie projektor Full HD i baterię o pojemności zawstydzającej większość powerbanków. Zapomnijcie o delikatnych, szklanych zabawkach, ten sprzęt to prawdziwy twardziel do zadań specjalnych.

Pancerny kolos z wbudowanym kinem
Nie ma tu absolutnie żadnego miejsca na subtelności i designerskie kompromisy. Tank Pad Ultra to masywny sprzęt ważący aż 1,35 kg i mający grubość prawie 2,4 cm. Ta cyfrowa bestia została stworzona na polskie budowy, deszczowe wyprawy off-road na Mazurach czy ekstremalne biwaki przetrwania. Największym asem w rękawie tego urządzenia jest jednak zintegrowany projektor DLP o rozdzielczości 1080p i jasności 260 lumenów.

Wyposażono go w automatyczny autofokus, dzięki czemu wystarczy wycelować tablet w ścianę, by cieszyć się ostrym obrazem bez żmudnego grzebania w ustawieniach. To genialne rozwiązanie zarówno do prezentacji projektów deweloperskich w terenie, jak i wieczornych seansów pod chmurką. Producent nie zapomniał też o użyteczności dorzucając potężną latarkę kempingową na tylnym panelu, niezastąpioną podczas bezksiężycowych nocy w głuszy.
Wydajność i bateria na długie dni
Zazwyczaj pancerne urządzenia mocno kuleją pod względem wydajności, ale w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Sercem tabletu jest nowoczesny procesor MediaTek Dimensity 8200 wspierany przez imponujące 16 GB pamięci RAM i 512 GB przestrzeni na dane. Takie parametry dają stuprocentową pewność, że zaawansowane mapy topograficzne czy specjalistyczne oprogramowanie inżynieryjne będą działać absolutnie bez zająknięcia.

Jednak to, co najbardziej elektryzuje w tym modelu, to jego zasilanie. Gigantyczny akumulator o pojemności 23 400 mAh (!) pozwala na wielodniową pracę z dala od jakiegokolwiek gniazdka. Co więcej, tablet wspiera szybkie ładowanie 66 W, a dzięki funkcji odwróconego ładowania może posłużyć jako awaryjny powerbank, ratując wasze rozładowane smartfony na szlaku.
Noktowizja i polskie realia cenowe
Jeśli myślicie, że to już koniec technologicznych niespodzianek, spójrzcie na optykę. Oprócz bardzo rozsądnego obiektywu głównego 50 MP, na pokładzie znajdziemy 64-megapikselową kamerę noktowizyjną z czterema diodami na podczerwień, która bez najmniejszego problemu wypatrzy dzika w absolutnych ciemnościach. Całość uzupełnia jasny ekran o przekątnej 10,95 cala, gwarantujący świetną czytelność nawet w pełnym, lipcowym słońcu.
Premiera urządzenia odbędzie się na dniach, a dokładnie 10 kwietnia 2026 roku. Biorąc pod uwagę światowe ceny w przedsprzedaży wynoszące około 599 dolarów, w Polsce możemy spodziewać się kwoty na poziomie około 2500 złotych po doliczeniu podatków. Jak na sprzęt o tak specjalistycznym i wyjątkowym charakterze, to wydatek, który momentalnie zwróci się każdemu, kto spędza zdecydowanie więcej czasu w błocie niż za sterylnym biurkiem.

