Kiedy pierwszy raz usłyszałem o inteligentnych okularach od giganta social mediów, pomyślałem: „znowu to samo”. Pamiętamy przecież dziwaczne wynalazki sprzed lat, które sprawiały, że na ulicy wyglądaliśmy jak cyborgi.
Jednak w 2026 roku technologia ubieralna weszła na znacznie dojrzalszy poziom. Postanowiłem sprawdzić na własnym nosie, jak sprzęt stworzony we współpracy z kultową marką optyczną radzi sobie w naszej rzeczywistości. Przez ostatnie cztery tygodnie Ray-Ban Meta towarzyszyły mi niemal wszędzie – od wiosennych spacerów po urokliwym zamku w Malborku, po gwarny wrocławski rynek i codzienne dojazdy do biura.
Czy to prawdziwa rewolucja ułatwiająca życie, czy może jedynie droga zabawka, która w Polsce traci swój największy sens? Zapraszam na moją bezlitośnie szczerą recenzję.
Inteligentne okulary, które wreszcie wyglądają normalnie
Największym sukcesem tego gadżetu jest jego absolutna niepozorność. Z zewnątrz to po prostu klasyczne, kultowe Wayfarery. Nie znajdziecie tu grubych, ciężkich oprawek ani rzucających się w oczy wyświetlaczy.
Okulary są zaskakująco lekkie i perfekcyjnie leżą na twarzy. Przez cały okres moich testów absolutnie nikt z przechodniów nie zorientował się, że noszę zaawansowany sprzęt z obiektywami. To gigantyczny plus dla osób ceniących dyskrecję i ponadczasowy styl.

Co najbardziej zachwyciło mnie podczas testów?
Początkowo byłem dość sceptyczny co do jakości rejestrowanego obrazu w tak małym urządzeniu, ale aparat 12 MP i nagrywanie wideo w 1080p dają fantastyczne, płynne efekty, nawet podczas jazdy rowerem po wybojach. Jednak tym, co całkowicie skradło moje serce, jest system audio. Wbudowane w zauszniki głośniki kierunkowe grają zaskakująco czysto. Słuchając ulubionej playlisty, nadal doskonale słyszałem nadjeżdżające auta i rozmowy ludzi. W miejskiej dżungli to po prostu genialne i bezpieczne rozwiązanie.


Bateria i największe rozczarowanie, czyli Meta AI przez VPN
Tutaj muszę wylać wiadro zimnej wody na głowy wszystkich entuzjastów. Mniejszym problemem jest to, że bateria wytrzymuje zaledwie od trzech do czterech godzin. Prawdziwym dramatem w Polsce jest oprogramowanie. Ze względu na restrykcyjne regulacje, flagowy asystent Meta AI w ogóle u nas oficjalnie nie działa.
Aby skorzystać z funkcji analizowania otoczenia, musimy uciekać się do karkołomnych obejść i nieustannej zabawy w zmianę lokalizacji przez sieć VPN. Codzienne oszukiwanie aplikacji, że jesteśmy w USA, jest potwornie frustrujące i skutecznie zabija magię inteligentnego sprzętu.

Kiedy Meta AI oficjalnie trafi do Polski?
Brak natywnego wsparcia dla sztucznej inteligencji to bezpośredni efekt trwającego przeciągania liny między korporacją Marka Zuckerberga a Unią Europejską. Główną kością niezgody są przepisy RODO oraz unijny Akt w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act), które wymuszają na gigantach technologicznych rygorystyczną ochronę danych.
Z moich branżowych ustaleń i najnowszych przewidywań analityków wynika, że oficjalny debiut pełnoprawnego, polskojęzycznego Meta AI może nastąpić najwcześniej na przełomie 2026 i 2027 roku. Wymaga to od producenta dostosowania algorytmów do europejskich norm. Do tego czasu użytkownicy na Starym Kontynencie muszą niestety uzbroić się w cierpliwość.
Werdykt: Czy warto kupić okrojony sprzęt?
W maju 2026 roku okulary można bez problemu kupić w Polsce za około 1400 do 1600 złotych. To niemało. Podsumowując mój miesiąc z Ray-Ban Meta, muszę przyznać, że to gadżet pełen sprzeczności. Z jednej strony to fenomenalne rozwiązanie dla osób chcących dyskretnie chwytać momenty i cieszyć się świetnym audio.
Z drugiej, płacimy pełną kwotę za produkt sztucznie wykastrowany z najważniejszych funkcji. Jeśli zależy Ci na kamerze i wolnych rękach – będziesz zachwycony. Jeśli jednak kupujesz je głównie dla asystenta AI i nie chcesz bawić się w VPN-y – wstrzymaj się z zakupem przynajmniej do przyszłego roku.

