Trzy premiery w ciągu zaledwie jednego miesiąca to tempo, do którego chiński gigant technologiczny zdążył nas już przyzwyczaić. Jednak to właśnie zaprezentowany 20 maja 2026 roku model Xiaomi Mijia Cordless Vacuum Cleaner 4 Max zasługuje na szczególną uwagę polskich konsumentów.
Jako doświadczony dziennikarz i recenzent sprzętu domowego testowałem dziesiątki podobnych konstrukcji. Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że ten sprzęt realnie rozwiązuje największą bolączkę użytkowników odkurzaczy bezprzewodowych, oferując przy tym flagowe rozwiązania w cenie, która absolutnie nie drenuje domowego budżetu.
Rewolucja w higienie i definitywny koniec z brudnymi rękami
Większość z nas ceni sobie niezwykłą wygodę odkurzaczy pionowych, ale szczerze nienawidzi momentu opróżniania pojemnika na kurz. Chmury pyłu i brudne ręce to w wielu domach wciąż smutny standard. Xiaomi w modelu 4 Max genialnie rozwiązuje ten irytujący problem. Nowatorski system podwójnego przepływu powietrza automatycznie przenosi zanieczyszczenia z odkurzacza do zamkniętego, trzystulitrowego worka w stacji ładującej w zaledwie 11 sekund.
To prawdziwy przełom w codziennym sprzątaniu, który doceni każdy alergik. Co więcej, skuteczność całego procesu wynosi imponujące 99 procent. Producent bardzo mądrze zadbał również o nasze zdrowie, stosując specjalistyczne worki z powłoką antybakteryjną na bazie jonów srebra.
Zastosowana w stacji dokującej pojemność wystarcza średnio na aż 100 dni bezstresowego użytkowania bez konieczności wymiany, co w praktyce oznacza zaledwie kilka nowych worków rocznie. W bezpośrednim zestawieniu z niebotycznie drogimi stacjami renomowanej konkurencji, propozycja Xiaomi to po prostu gigantyczna oszczędność czasu i pieniędzy.

Specyfikacja techniczna, która bezlitośnie zawstydza drogich rywali
Pod względem czystej mocy ssania debiutujący model to absolutnie najwyższa półka. Sercem urządzenia jest nowoczesny, bezszczotkowy silnik o mocy 800 W, który osiąga aż 150 tysięcy obrotów na minutę, generując moc ssania na poziomie 280 AW i potężne podciśnienie 27 000 Pa. Tak wyśrubowane parametry techniczne sprawiają, że sprzęt bez najmniejszej zadyszki radzi sobie z najtrudniejszymi codziennymi zabrudzeniami, w tym z rozsypanym żwirkiem dla kotów czy głęboko osadzonymi w grubych dywanach włosami.
Za utrzymanie stałej, wysokiej wydajności odpowiada zaawansowany system dwunastostożkowej separacji cyklonowej, skutecznie zapobiegający zapychaniu się wewnętrznych filtrów. Kolejnym rewelacyjnym plusem, za który muszę głośno pochwalić inżynierów, jest w pełni wymienna bateria o pojemności 4000 mAh, pozwalająca na komfortowe 90 minut ciągłej pracy. Możliwość łatwej, samodzielnej wymiany akumulatora bez konieczności kosztownej wizyty w serwisie to ukłon w stronę ekologii i dbałości o portfel klienta.

Inteligentny dom i surowe realia polskiego rynku
Dzięki głębokiej integracji z autorskim systemem HyperOS odkurzacz staje się inteligentnym węzłem naszej domowej automatyki. Możemy skonfigurować go tak, aby ruszał do pracy automatycznie w momencie, gdy zamykamy inteligentny zamek od zewnątrz, włączając jednocześnie oczyszczacz powietrza. Niestety, jako rzetelny dziennikarz muszę tutaj ostudzić entuzjazm polskich fanów marki.
Cena na rodzimym, chińskim rynku wynosi zaledwie 1999 juanów, co w bezpośrednim przeliczeniu daje niecałe 1100 złotych. Nawet po doliczeniu naszego 23-procentowego podatku VAT oraz standardowych marż dystrybutorów, ostateczna kwota wynosiłaby fantastyczne 1500 złotych.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że pełne korzyści z ekosystemu HyperOS są u nas nadal mocno ograniczone, a oficjalna polska premiera tego wariantu stoi pod dużym znakiem zapytania. Mimo to, jeśli szukacie sprzętu na lata, zdecydowanie warto śledzić popularne platformy importowe.

