Plotki o przeniesieniu najbardziej wyczekiwanej gry dekady, czyli Grand Theft Auto 6, na nadchodzącą konsolę Nintendo Switch 2 rozgrzewają branżowe fora do czerwoności. Jednak ten niepoprawny entuzjazm brutalnie studzi Jérémy Hartvick, były deweloper Rockstar North, który w latach 2017-2020 współtworzył otwarty świat tego gigantycznego projektu.
Według jego bezpośredniej opinii zdecydowana większość graczy i tak ostatecznie wybierze potężniejszą wersję na PlayStation 5, ponieważ to ona zaoferuje pełnię wrażeń bez bolesnych kompromisów wizualnych. W polskich realiach, gdzie to stacjonarne konsole od lat królują w naszych salonach, taki scenariusz wydaje się zresztą całkowicie naturalny.
Technologiczna ściana i drastyczne cięcia graficzne
Hartvick, którego praca polegała na projektowaniu gęsto zabudowanych i tętniących życiem wirtualnych ulic stanu Leonida, zwraca szczególną uwagę na wręcz zaporowe wyzwania sprzętowe. Jego zdaniem próba uruchomienia tak zasobożernego silnika na mobilnym sprzęcie Nintendo wiązałaby się z gigantycznymi trudnościami w kodzie gry.
Nawet w optymistycznym wariancie, w którym studio przeznacza potężne budżety na żmudną optymalizację, efekt końcowy mógłby okazać się zwyczajnie rozczarowujący. Przenośne urządzenia, mimo niewątpliwego skoku wydajnościowego, fizycznie nie przeskoczą barier narzucanych przez architekturę pamięci najnowszych stacjonarnych maszyn.
Czy fani Mario naprawdę czekają na brutalny świat Leonidy?
Technikalia to tylko jedna strona medalu. Były pracownik Rockstar celnie uderza w kwestię biznesową oraz profil przeciętnego odbiorcy. Twórca wprost kwestionuje rynkowy sens wydawania tak brutalnej i bezkompromisowej produkcji na platformie, która od dekad słynie z prorodzinnego podejścia do wirtualnej rozrywki.
Dodatkowo statystyki rynkowe są bezlitosne. Ogromna część bazy hardkorowych graczy w Polsce i na świecie już dawno postawiła przy telewizorze PS5 lub ma w planach taki wydatek tuż przed zaplanowaną na listopad premierą hitu. To sprawia, że docelowa grupa odbiorców na konsoli Nintendo drastycznie się kurczy.
30 klatek na sekundę to wyzwanie dla obecnych gigantów
Warto przypomnieć, że docelowa wydajność GTA 6 na obecnej, najmocniejszej generacji konsol i tak spędza sen z powiek inżynierom. Rob Nelson z Rockstar North ujawnił, że obecne wersje deweloperskie celują zaledwie w 30 klatek na sekundę.
Niesamowite zagęszczenie tłumów niezależnych bohaterów (NPC) i fotorealistyczne detale sprawiają, że nawet nadchodzące PlayStation 5 Pro może mieć spory problem z utrzymaniem idealnie gładkich 60 klatek. Przy takich obciążeniach procesora przenośna konsola Nintendo po prostu zakrztusiłaby się przy próbie płynnego wygenerowania choćby połowy tej metropolii.
Chmura i strumieniowanie jako jedyna deska ratunku?
Mimo tak ostrej oceny szans na natywny port, pewne opcje pozostają na stole. Hartvick zasugerował, że rozsądniejszą i tańszą alternatywą dla drastycznie „pociętej” z detali gry mogłoby być oparcie się na technologii grania w chmurze lub wykorzystanie w tym celu flagowych smartfonów. Z drugiej strony Strauss Zelnick, dyrektor generalny Take-Two, nieustannie wyraża duży optymizm wobec nowej platformy Japończyków.
W końcu na Switcha z powodzeniem wydano zremasterowane Grand Theft Auto: The Trilogy, a na jej następcę trafiło usprawnione Red Dead Redemption. Chociaż przecieki z końca 2025 roku od insidera NateTheHate sugerowały, że Rockstar badał przeniesienie GTA 6 na nowy sprzęt Nintendo, to dziś takie przedsięwzięcie wyglądałoby bardziej na technologiczny cud niż standardową procedurę.

