Chiński gigant technologiczny ani na moment nie zwalnia tempa. Zaledwie kilka tygodni po premierze prestiżowego modelu Xiaomi Book Pro 14, firma oficjalnie zapowiada sprzęt, który ma ogromne szanse całkowicie zdominować rynek. Nowa seria Redmi Book Pro 2026 to bezpośredni atak na pozycję najdroższych stacji roboczych, w tym mocno promowanych obecnie urządzeń z linii Apple MacBook Pro M5.
Dla polskiego konsumenta oznacza to swobodny dostęp do bezkompromisowej technologii, bez konieczności nadmiernego drenażu domowego budżetu. Zobaczmy, dlaczego ta nadchodząca wielkimi krokami wiosenna nowość wywołuje aż taki wstrząs w branży IT.
Przełomowa wydajność Intel Panther Lake na każdą kieszeń
Pod niesamowicie smukłą obudową nowych maszyn z logo Redmi kryje się technologiczna bestia. Producent śmiało postawił na innowacyjny procesor Intel Core Ultra X7 358H, zbudowany na przełomowej architekturze Panther Lake oraz procesie 18A. To nowoczesny, szesnastordzeniowy układ z potężnym modułem NPU, oferującym wydajność sztucznej inteligencji na imponującym poziomie 180 TOPS.

Całość wspierana jest przez niebywale szybką pamięć RAM LPDDR5X o taktowaniu 9600 MT/s oraz świetny układ graficzny Arc B390 z dwunastoma rdzeniami Xe3. Biorąc pod uwagę rosnące koszty komponentów, zastosowanie tak topowych parametrów zwiastuje potężny cios w konkurencję.
Bateria na polskie realia, czyli 37 godzin bez ładowarki
Jeśli regularnie spędzasz długie godziny w podróży pociągami Pendolino lub pracujesz hybrydowo, z pewnością docenisz zasilanie nowych notebooków. Większa, 16-calowa wersja otrzymała potężne ogniwo o pojemności 99 Wh, stanowiące legalne maksimum dopuszczane w transporcie lotniczym. Jeszcze ciekawiej wypada mniejszy, 14-calowy wariant z akumulatorem 92 Wh i wsparciem dla szybkiego ładowania 90 W.
Jak oficjalnie deklaruje producent, taka specyfikacja pozwala na niewiarygodne 37 godzin odtwarzania wideo na jednym ładowaniu. Nawet po uwzględnieniu realnych, codziennych obciążeń, to wynik deklasujący niemal każdą platformę x86 na rynku.

Ekran LCD zamiast OLED, czyli pragmatyzm wygrywa z modą
W epoce powszechnego zachwytu matrycami organicznymi, powrót do klasycznych rozwiązań wydaje się zaskakujący, ale to niezwykle przemyślany zabieg. Laptopy z nowej serii wykorzystują wysokiej klasy panele LCD o podwyższonym odświeżaniu, co pozwala drastycznie wydłużyć czas pracy na baterii oraz znacznie obniżyć ostateczną cenę urządzenia na półce.

Najdroższe ekrany OLED celowo zarezerwowano dla flagowego Xiaomi Book Pro 14. To genialny w swojej prostocie kompromis, stworzony specjalnie dla tych pragmatyków, którzy ponad perfekcyjną czerń przedkładają bezstresową mobilność i niezawodność.
Kiedy premiera w Polsce i jakiej ceny się spodziewać?
Oficjalna, światowa prezentacja obu urządzeń zaplanowana jest w Chinach na koniec kwietnia 2026 roku, tuż obok debiutu głośnego smartfona Redmi K90 Max. Choć tamtejsze ceny detaliczne mają zaczynać się poniżej granicy 7999 juanów, musimy pamiętać o europejskich podatkach VAT i narzutach dystrybutorów. Analizując rynek, prognozujemy, że w Polsce za nowe laptopy Redmi zapłacimy prawdopodobnie w atrakcyjnym przedziale od 4999 do 5499 złotych. Sprzęt powinien trafić do pierwszych polskich sklepów jeszcze przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu wakacyjnego.

