Wyobraź sobie idealną ciszę w zatłoczonym pociągu relacji Warszawa-Kraków, bez konieczności wydawania połowy wypłaty na sprzęt audio. Brzmi jak mrzonka? Xiaomi po raz kolejny udowadnia, że niemożliwe nie istnieje.
Na zagranicznych portalach sprzedażowych właśnie zadebiutowały Redmi Headphones Neo, czyli pierwsze w historii marki pełnoprawne słuchawki nauszne. Do tej pory chiński gigant przyzwyczaił nas do dominacji w segmencie dokanałowych pchełek, ale tym razem postanowił zagrać w innej lidze. Jeśli potwierdzone już zagranicą specyfikacje przełożą się na jakość w testach syntetycznych, konkurencja ma spory powód do niepokoju.

Pierwsze nauszne uderzenie od Redmi
Xiaomi przez lata wypracowało sobie pozycję lidera w kategorii budżetowego sprzętu, jednak Redmi Headphones Neo otwierają zupełnie nowy rozdział. Sprzęt został wyposażony w potężne, 40-milimetrowe przetworniki z tytanową powłoką, które według specyfikacji pokrywają pasmo przenoszenia od 20 Hz aż do 40 kHz.
Oznacza to pełne wsparcie dla dźwięku o wysokiej rozdzielczości. Dla wielu wymagających słuchaczy to może być tylko suchy parametr na papierze, ale obecność tytanowych membran w tej półce cenowej to inżynieryjna anomalia, która z pewnością pozytywnie wpłynie na selektywność naszych ulubionych playlist.
Cisza jak makiem zasiał, czyli potężne ANC
Największym asem w rękawie nowych słuchawek jest jednak aktywna redukcja szumów (ANC) na poziomie aż 42 dB. To wynik imponujący, pozwalający skutecznie odciąć się od miejskiego zgiełku czy biurowego gwaru open-space’u. Dodatkowo producent zadbał o innowacyjną redukcję szumu wiatru, co polscy użytkownicy z pewnością docenią podczas kapryśnej, jesiennej aury. Warto również wspomnieć o niezależności energetycznej. Zastosowane tu ogniwo o pojemności 500 mAh pozwala na rekordowe 72 godziny słuchania muzyki z wyłączonym trybem ANC.
Co więcej, gdy w końcu zabraknie nam prądu przed ważnym spotkaniem, zaledwie 10 minut pod ładowarką wystarczy, aby cieszyć się rozmowami przez kolejne 5 godzin. Oprócz bezprzewodowej swobody gwarantowanej przez Bluetooth 5.4 i szybkie parowanie Google Fast Pair, model oferuje tryb przewodowy przez port USB-C o ultra niskim opóźnieniu.

Kiedy w Polsce i ile zapłacimy za ten rarytas?
Azjatycka premiera już za nami, a ceny na pierwszych zagranicznych platformach wahają się od 55 do 74 dolarów. Adaptując te kwoty do polskich realiów rynkowych, doliczając podatek VAT oraz koszty dystrybucji, możemy śmiało spodziewać się ceny na poziomie około 250-299 złotych. Za taką kwotę nowe urządzenie Xiaomi wydaje się absolutnym hitem sprzedażowym. Na start w globalnej dystrybucji dostępne będą dwa eleganckie kolory: Obsidian Black oraz Sand White.
Dla fanów odważniejszych barw zaprojektowano wersję Mist Blue, która według branżowych przecieków trafi na europejskie półki dopiero we wrześniu 2026 roku. Biorąc pod uwagę dotychczasową strategię firmy, oficjalna polska premiera to kwestia najbliższych tygodni. Wszystko zweryfikują oczywiście pierwsze lokalne recenzje, ale szykuje się prawdziwy król opłacalności.

