W sieci zawrzało po tym, jak znany informator technologiczny Ice Universe opublikował najnowsze rendery, które całkowicie wywracają do góry nogami to, do czego przyzwyczaił nas koreański producent. Najnowszy Samsung Galaxy S27 Ultra zrywa z pionową wyspą aparatów, która od czasów debiutu modelu S21 Ultra była głównym znakiem rozpoznawczym flagowej serii.
Internet natychmiast zaczął tworzyć memy i porównywać nowy, poziomy design do smartfonów z rodziny Google Pixel. Niestety, większość obserwatorów całkowicie minęła się z prawdą. Ten radykalny krok to nie kaprys znudzonych projektantów. To twarda, nieznosząca sprzeciwu inżynieria.
Dlaczego aparat w Galaxy S27 Ultra zmienia układ na poziomy?
Przeprojektowanie modułu fotograficznego i ułożenie go w formie poziomej belki to strukturalna konieczność związana z integracją technologii Qi2. Samsung od dawna szukał sposobu na wdrożenie natywnego ładowania magnetycznego (zbliżonego do apple’owskiego MagSafe), jednak dotychczasowy układ fizycznie to uniemożliwiał.
Miedziane cewki ładujące i pierścień magnesów muszą znajdować się dokładnie w centralnej części plecków urządzenia, a to właśnie tam od lat spoczywały obiektywy w wariancie Ultra. Przeniesienie optyki na samą górę zwalnia niezbędną przestrzeń. Co ciekawe, producent próbował wdrożyć ten system już w modelu S26, jednak inżynierowie ponieśli porażkę. Rozwiązano tu dokładnie ten sam problem geometryczny, z którym wcześniej mierzyło się Apple.

Koniec z obiektywem tele 3x – odważny krok czy kosztowny błąd?
Dla polskich fanów zaawansowanej fotografii mobilnej nadchodząca specyfikacja może być sporym ciosem. Z udostępnionych przecieków jasno wynika, że Galaxy S27 Ultra najprawdopodobniej całkowicie straci dedykowany obiektyw z 3-krotnym przybliżeniem optycznym. Urządzenie będzie polegać wyłącznie na 5-krotnym peryskopie oraz gigantycznej rozdzielczości głównej matrycy 200 MP, która ma kompensować brak „trójki” zaawansowanym kadrowaniem z centrum sensora. Za dnia różnica będzie niedostrzegalna, jednak brak fizycznej optyki drastycznie obniży jakość zdjęć na średnich zbliżeniach w słabych warunkach oświetleniowych. Samsung ewidentnie stawia na to, że przeciętny użytkownik nie zauważy kompromisu.
Galaxy S27 Pro i krzemowo-węglowa rewolucja w bateriach
Kolejnym zaskoczeniem jest rozszerzenie portfolio do aż czterech urządzeń. Obok wersji podstawowej, Plusa oraz ogromnej Ultry, na rynek wkroczy zupełnie nowy Galaxy S27 Pro. Będzie to sprzęt wyposażony w podzespoły z wariantu Ultra, ale zamknięty w poręczniejszej obudowie i pozbawiony wsparcia dla rysika S Pen. To strzał w dziesiątkę dla tych, którzy chcą najwyższej wydajności, ale nie potrzebują w kieszeni ciężkiego notatnika.
Zmiany dotkną również zasilania. Cała seria ma bazować na nowych, krzemowo-węglowych ogniwach, a testy obejmują pojemności rzędu nawet 12 000 mAh dla prototypowych form. Biorąc pod uwagę rynkowe trendy i zaawansowanie technologii, spodziewana na styczeń lub luty 2027 roku premiera w Polsce z pewnością wiązać się będzie z wyższymi cenami, z łatwością przekraczającymi barierę siedmiu tysięcy złotych za topowe modele.

