Przez ponad dekadę zakładanie konta Google w Polsce wiązało się z jednym, niezmiennym pewnikiem – dostawaliśmy 15 GB przestrzeni w chmurze bez żadnych dodatkowych pytań. Dziś, w połowie maja 2026 roku, ten złoty standard po cichu odchodzi do lamusa.
Gigant z Mountain View zdecydował się na drastyczną zmianę polityki, która dla wielu nowych użytkowników w naszym kraju może okazać się wkrótce sporym i nieprzyjemnym zaskoczeniem. Czas darmowego rozpasania dobiega końca.
Koniec darmowych obiadów, czyli zaledwie 5 GB na start
Zgodnie z najnowszymi doniesieniami branżowymi, strategia technologicznego potentata ulega właśnie poważnej transformacji. Osoby zakładające nowe konta, które pominą etap weryfikacji numeru telefonu, otrzymają domyślnie zaledwie 5 GB darmowego miejsca na swoje pliki.
Pełne, dobrze nam znane i lubiane 15 GB zostanie odblokowane dopiero po podpięciu i zweryfikowaniu autentycznego numeru komórkowego. Przedstawiciele firmy oficjalnie potwierdzili dziennikarzom z Engadget, że obecna sytuacja to faza testowa w wybranych regionach, mająca na celu ukrócenie nadużyć i masowego tworzenia fałszywych profili przez zautomatyzowane boty.

Choć pierwsze sygnały o nowym limicie zgłaszali zdezorientowani użytkownicy z rynków afrykańskich, takich jak Kenia czy Nigeria, zaktualizowana dokumentacja centrum pomocy nie pozostawia żadnych złudzeń. Ofertę „otrzymujesz 15 GB” po cichu zmieniono na warunkowe „do 15 GB”. Internetowe archiwa wskazują, że ta subtelna, ale brzemienna w skutkach rewolucja nastąpiła już w marcu 2026 roku.
Na szczęście, obecni użytkownicy mogą na razie spać absolutnie spokojnie – na ten moment nowe limity uderzają wyłącznie w nowe rejestracje.
Prawdziwe motywacje kryjące się za weryfikacją kont
Oficjalne stanowisko kalifornijskiej firmy brzmi niezwykle logicznie i z pozoru opiera się na dbaniu o wspólne bezpieczeństwo. Wymóg podania numeru telefonu ma skutecznie chronić cyfrowy ekosystem przed farmami kont, które bezkarnie kumulują darmową przestrzeń.
Jednakże, za kulisami toczy się zupełnie inna gra. Żyjemy w trudnych dla technologii czasach, gdzie boom na infrastrukturę sztucznej inteligencji wywołał gigantyczny kryzys na globalnym rynku pamięci masowych. Zmusza to największe korporacje do szukania drastycznych oszczędności. Ponadto, powiązanie każdego nowego profilu z realnym numerem telefonu to prawdziwa żyła złota dla modelu biznesowego opisanego na personalizowanych reklamach. Zbudowanie bazy w stu procentach zweryfikowanych tożsamości przynosi niewymierne korzyści finansowe.
Co zwrot „do 15 GB” oznacza dla polskiego internauty?
Jeśli te ograniczone testy przerodzą się w nowy, globalny standard, polski rynek usług chmurowych czeka prawdziwe trzęsienie ziemi. Wymóg weryfikacji uderzy przede wszystkim w osoby, które ponad wszystko cenią sobie prywatność w sieci.
Użytkownik, który nie chce dzielić się swoimi wrażliwymi danymi kontaktowymi, zostanie zmuszony do funkcjonowania w niezwykle ciasnym gorsecie 5 GB – dokładnie takim samym, jaki od wielu lat oferuje konkurencyjny Apple iCloud. Biorąc pod uwagę rozmiary zdjęć z nowoczesnych smartfonów i rosnącą objętość maili, taki podstawowy pakiet wyczerpuje się w mgnieniu oka.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że przekroczenie dostępnego limitu i brak reakcji przez dwa lata może skutkować bezpowrotnym usunięciem danych z Dysku, Zdjęć i Gmaila. Wszystko wskazuje na to, że w pełni darmowa przestrzeń chmurowa staje się luksusem, za który zapłacimy naszą cyfrową prywatnością.

