Rynek ultramobilnych laptopów zyskał właśnie nowego, wyjątkowo groźnego zawodnika. Jeśli regularnie podróżujesz z komputerem w plecaku i pracujesz w ciągłym ruchu, z pewnością docenisz fakt, że można stworzyć solidną maszynę roboczą, która jest lżejsza niż butelka wody mineralnej.
Nowy model od chińskiego giganta udowadnia, że inżynieryjny kunszt i fantastyczna mobilność mogą iść w parze, choć w pogoni za odchudzaniem konstrukcji zdecydowano się na kilka bolesnych kompromisów. Z perspektywy eksperta testującego sprzęt mobilny, jest to premiera, obok której nie można przejść obojętnie.
Piórkowa waga i innowacyjny gładzik
Największym atutem nowego sprzętu jest bez wątpienia jego rewelacyjna masa. Lenovo ThinkBook 14x waży zaledwie 990 gramów w konfiguracji ze standardowym ogniwem o pojemności 54,7 Wh. To absolutnie topowy wynik, który czyni to urządzenie o blisko jedną trzecią lżejszym od niedawno recenzowanego, starszego brata z serii G9.
Całość została precyzyjnie zamknięta w smukłej obudowie o grubości nieprzekraczającej 15,6 milimetra. Zastosowanie tak lekkiej konstrukcji sprawia, że sprzęt staje się wymarzonym kompanem dla cyfrowych nomadów.
Co więcej, aby maksymalnie ułatwić nawigację w terenie, producent wyposażył laptop w zaawansowany gładzik haptyczny, gwarantujący precyzyjne, przyjemne w dotyku i w pełni kontrolowane reakcje podczas pracy bez myszki.

Architektura Lunar Lake i genialne pole do rozbudowy
Pod maską tego smukłego ultrabooka bije nowoczesne serce Intela, co jest kluczowe dla efektywności energetycznej. Bazowa wersja napędzana jest przez procesor Intel Core Ultra 5 226V z rodziny Lunar Lake, który współpracuje z 16 GB niezwykle szybkiej pamięci RAM LPDDR5X o imponującym taktowaniu 8533 MT/s.
Choć moduły RAM są zintegrowane z płytą główną i uniemożliwiają późniejszą wymianę, inżynierowie Lenovo zostawili użytkownikom świetną furtkę w kwestii rozbudowy przestrzeni na dane. Fabryczny dysk SSD M.2 2242 o pojemności 256 GB to zaledwie punkt wyjścia, ponieważ we wnętrzu obudowy znajdziemy wolny slot na pełnowymiarowe dyski M.2 2280. To rzadkość w tak cienkich laptopach, pozwalająca na tanią i szybką modernizację pamięci masowej.
Matryca 120 Hz, ale z jednym technologicznym brakiem
W kwestii wyświetlacza postawiono na fenomenalną kulturę pracy. Otrzymujemy czternastocalową matrycę IPS o rozdzielczości 1200p, jasności 400 nitów oraz odświeżaniu 120 Hz, co diametralnie poprawia płynność scrollowania i komfort wzrokowy.
Niestety, w obecnej dystrybucji zrezygnowano z genialnego wariantu OLED 2.8K, który na innych rynkach oferuje głęboką czerń i wyższą jasność. Poważniejszym minusem z punktu widzenia profesjonalistów jest jednak sekcja łączności. Urządzenie całkowicie pozbawiono wsparcia dla zaawansowanej technologii Thunderbolt 4.
Musimy zadowolić się standardowymi złączami USB-C 10 Gbps (z obsługą Power Delivery i DisplayPort), co przy transferze ogromnych plików z szybkich dysków zewnętrznych może stanowić irytujące wąskie gardło.
Polskie realia i perspektywy cenowe
Premiera za oceanem została wyceniona na 1104 dolary amerykańskie. Biorąc pod uwagę aktualne kursy walut w lipcu 2026 roku, cła oraz podatek VAT, polska cena bazowego modelu powinna oscylować w granicach 5300-5500 złotych.
To bardzo racjonalna wycena za tak bezkompromisowo lekką i nowoczesną konstrukcję z procesorem Lunar Lake. Jeśli poszukujesz sprzętu, którego ciężaru niemal nie poczujesz na ramieniu, a brak złącza Thunderbolt nie krzyżuje twoich zawodowych planów, ThinkBook 14x z pewnością będzie strzałem w dziesiątkę.

