Sztuczna inteligencja miała ułatwiać naszą codzienną pracę, ale na razie skutecznie drenuje portfele gigantów technologicznych oraz ich klientów. Microsoft właśnie po cichu potwierdził, że rozważa wdrożenie tańszego, chińskiego modelu DeepSeek V4 do swojego flagowego rozwiązania Copilot Cowork. Powód? Koszty, które zaczynają drastycznie wymykać się spod kontroli, co z pewnością odczują również polskie firmy inwestujące w nowoczesne technologie.
Przepaść cenowa, która zmienia reguły rynkowej gry
Gdy 16 czerwca 2026 roku Copilot Cowork oficjalnie trafił do szerokiego grona użytkowników pakietu Microsoft 365, gigant z Redmond zmienił model rozliczeń na oparty o faktyczne zużycie. Jak donosi dziennikarka serwisu Axios, Ina Fried, utrzymanie autonomicznych agentów AI w oparciu o modele Anthropic i OpenAI staje się dla korporacji biznesową pułapką.
Różnica w kosztach wręcz szokuje. Najnowszy flagowy model od Anthropic to wydatek rzędu 50 dolarów za milion tokenów, podczas gdy konkurencyjny DeepSeek V4 Pro kosztuje zaledwie 0,87 dolara. To aż 57-krotna różnica w cenie! W realiach biurowych, gdzie inteligentny asystent musi wykonać dziesiątki zapytań w tle, by przeanalizować polskie umowy, zredagować raport finansowy czy zaplanować spotkania na Teams, takie oszczędności są wręcz koniecznością.
Goldman Sachs prognozuje, że zapotrzebowanie na tokeny wzrośnie niebawem aż 24-krotnie. Matematyka jest bezlitosna – obecny model wyceny AI po prostu przestał się spinać.

Nowa wycena Copilot Cowork: płać za to, co faktycznie zużyjesz
Warto na chwilę zatrzymać się i zrozumieć, czym dokładnie jest nowe dziecko Microsoftu. Copilot Cowork to potężne narzędzie agentowe, potrafiące samodzielnie realizować wieloetapowe operacje w firmowym ekosystemie. Płaska stawka abonamentowa miała rację bytu, gdy użycie AI sprowadzało się do prostych zapytań tekstowych.
Praca zaawansowanych agentów skaluje się jednak wraz ze złożonością zleconego zadania. Dlatego dziś, poza standardową licencją w wysokości 30 dolarów (ponad 120 złotych) za użytkownika miesięcznie, firmy będą musiały dokupować specjalne pakiety „Copilot Credits” pokrywające zużycie. Zmiana ta zwiastuje nowy standard w branży, zwłaszcza że identyczny model konsumpcyjny wprowadzono 1 czerwca w narzędziu dla programistów – GitHub Copilot.
Bezpieczeństwo w cieniu wielkiej polityki i wylot Claude’a
Zwrócenie się w stronę chińskiej technologii to dla Microsoftu wizerunkowe i polityczne stąpanie po kruchym lodzie. Amerykańska administracja od dawna stara się izolować azjatyckie rozwiązania od kluczowej infrastruktury. Aby uspokoić nastroje dyrektorów ds. bezpieczeństwa, Microsoft gwarantuje, że ewentualne użycie modelu DeepSeek będzie całkowicie opcjonalne i hostowane na lokalnych, zamkniętych serwerach chmury Azure. Dzięki temu dane zostaną w bezpiecznym środowisku, spełniając restrykcyjne wymogi prawne, co jest kluczowe z perspektywy europejskiego RODO.
Gra nie toczy się jednak wyłącznie o wdrożenie chińskiego rozwiązania. Strategia giganta zakłada dywersyfikację – w planach są m.in. implementacje modelu Llama 4 od Mety oraz europejskiego Mistrala. Co ciekawe, na rynku aż huczy od plotek o tym, że Microsoft rzekomo ograniczył już możliwość korzystania z modelu Claude Fable 5, obawiając się o niejasną politykę retencji danych twórców z Anthropic. To wyraźny sygnał dla całej branży: dostawcy, którzy nie potrafią zagwarantować radykalnie niższych kosztów i żelaznego bezpieczeństwa danych, błyskawicznie wypadną z technologicznego wyścigu zbrojeń.

