Decyzje o zakończeniu cyklu życia produktów rzadko bywają radosne, ale zawsze warto trzymać rękę na pulsie, zwłaszcza gdy dotyczą sprzętu, który właśnie wibruje w Twojej kieszeni. Chiński gigant technologiczny zaktualizował oficjalną listę EOL (End-of-Life), wbijając przysłowiowy gwóźdź do trumny dla dziesięciu urządzeń marek Xiaomi, Poco oraz Redmi. Decyzja jest ostateczna. Nie będzie już porywających nowości w systemie HyperOS, nie będzie eliminowania irytujących błędów, a co najważniejsze – znikają łatki bezpieczeństwa.
Klienci w Polsce mają powody do niepokoju
Na liście porzuconych sprzętów znalazły się modele, które jeszcze niedawno królowały w ofertach polskich operatorów komórkowych i na półkach największych elektromarketów. Oficjalnie wsparcie straciły: Xiaomi 12, Xiaomi 12 Pro, fotograficzny fenomen Xiaomi 12S Ultra, tablety Xiaomi Pad 6 i Xiaomi Pad 6 Pro, a także uwielbiane w naszym kraju średniaki, czyli Poco X5 5G, Poco X5 Pro 5G, Redmi Note 12T Pro, Redmi K60E oraz Redmi 10 5G.
Chociaż w przypadku flagowej serii 12 producent wskazał na razie konkretne rynki i warianty oprogramowania, globalne wygaszenie wsparcia dla wszystkich wersji to wyłącznie kwestia czasu. Większość z tych urządzeń zadebiutowała w latach 2022–2023. Oznacza to, że po zaledwie trzech latach intensywnego użytkowania, często w trakcie spłacania ostatnich rat w abonamencie, stają się one sprzętem podwyższonego ryzyka.
Dlaczego brak aktualizacji to realne zagrożenie
Dla wielu osób brak nowej wersji nakładki systemowej to zaledwie drobna, wizualna niedogodność, z którą można żyć. Jednak prawdziwym, palącym problemem jest całkowite wstrzymanie łatek bezpieczeństwa, co ma kolosalne znaczenie w polskich realiach. Smartfon to dziś nasze centrum dowodzenia i główny portfel.
Zakończenie wsparcia oznacza, że nowo odkryte luki w Androidzie pozostaną szeroko otwarte dla hakerów. Logowanie do aplikacji bankowej, autoryzowanie płatności BLIK-iem czy okazywanie dowodu w mObywatelu na urządzeniu bez łatek staje się niepotrzebnym ryzykiem. To oficjalny sygnał, że nawet jeśli wybuchnie globalna afera z krytyczną luką, ratunek od producenta po prostu nie nadejdzie.
Bolesne pożegnanie z drogimi flagowcami
Szczególnie bolesny w tym zestawieniu jest los modelu Xiaomi 12S Ultra. Ten napędzany topowym procesorem Snapdragon 8+ Gen 1 smartfon był jednym z najgorętszych, najbardziej docenianych fotosmartfonów 2022 roku, kusząc optyką współtworzoną z legendarną marką Leica. Użytkownicy, którzy zapłacili za ten bezkompromisowy sprzęt równowartość grubo ponad pięciu tysięcy złotych, zostają teraz z urządzeniem podatnym na cyfrowe ataki. To niezwykle wysoka cena za sprzęt klasy premium, który wydajnościowo wciąż bez zadyszki radzi sobie z najtrudniejszymi zadaniami.
Nowa, lepsza polityka przyszła zbyt późno
Warto ocenić ten ruch z szerszej, branżowej perspektywy. Firma wdrożyła ostatnio świetny, długoterminowy plan wieloletniego wsparcia, gwarantujący do sześciu lat łatek zabezpieczeń i cztery duże aktualizacje systemu, ale obejmuje on wyłącznie urządzenia debiutujące na rynku od 2025 roku. Wcześniejsze modele, wprowadzane do sklepów w 2022 i 2023 roku, były sprzedawane ze starszymi, znacznie gorszymi warunkami serwisowymi.
Nowa, ulepszona strategia producenta to fantastyczna wiadomość dla osób kupujących telefony dzisiaj, ale marne pocieszenie dla posiadaczy wyżej wymienionej dziesiątki. Zanim kupisz dzisiaj używany telefon z tamtego okresu, dwa razy zastanów się, czy cyfrowe bezpieczeństwo Twoich danych nie jest warte inwestycji w nowszy model.

