Marzenie o bezpiecznym, w pełni europejskim internecie prosto z orbity staje się rzeczywistością, choć jego ostateczna cena przyprawia o zawrót głowy. Unia Europejska oraz konsorcjum SpaceRISE przypieczętowały wdrożeniową umowę na realizację innowacyjnej sieci satelitarnej IRIS², płynnie przechodząc z wieloletniego etapu planowania do rzeczywistej budowy.
Choć początkowo zakładano znacznie mniejsze wydatki na ten cel, rachunek za naszą wspólną cyfrową niezależność wyniesie astronomiczną kwotę, która mocno obciąży budżet wspólnoty.
Kosmiczna odpowiedź Europy na hegemonię Starlinka
Dominacja komercyjnych gigantów na orbicie zmusiła Stary Kontynent do zdecydowanych i kosztownych działań. System IRIS² to bezpośrednia, potężna alternatywa dla projektów amerykańskich, zaprojektowana specjalnie z myślą o zagwarantowaniu suwerennej, wysoce bezpiecznej i nieprzerwanej łączności dla europejskiego wojska, struktur rządowych oraz służb ratunkowych we wszystkich państwach członkowskich, naturalnie obejmując swoim zasięgiem także Polskę.
Podpisana umowa zakłada wysłanie na niską orbitę okołoziemską dodatkowych sześćdziesięciu sześciu nowoczesnych satelitów. Dzięki temu śmiałemu posunięciu główna konstelacja ostatecznie rozrośnie się do imponującej liczby trzystu czterdziestu ośmiu jednostek.
Europejska Agencja Kosmiczna, nadzorująca przedsięwzięcie, podkreśla, że całą skomplikowaną produkcją zajmą się wyłącznie rodzime, sprawdzone firmy zbrojeniowe i lotnicze. Wśród nich prym wiodą tak uznani producenci jak Airbus oraz Thales, co daje gwarancję utrzymania najwyższych standardów technologicznych.
Technologia szyfrowana warta dziesiątki miliardów
Zbudowanie całkowicie odpornej na cyberataki infrastruktury wymaga sięgnięcia po bezkompromisowe rozwiązania inżynieryjne. Architektura tej sieci będzie opierać się na wielowarstwowych pułapach, precyzyjnie łącząc obiekty znajdujące się na wysokości około tysiąca dwustu kilometrów z osiemnastoma kluczowymi satelitami na średniej orbicie okołoziemskiej. Każdy z wyprodukowanych modułów zostanie solidnie wyposażony w ultrazaawansowane systemy szyfrowania transmisji danych, które niezawodnie uchronią komunikację przed celowymi zakłóceniami z przestrzeni kosmicznej. Choć nowoczesny system docelowo ma zwiększyć ogólną wydajność bezpiecznych usług rządowych aż o sześćdziesiąt procent, na pierwsze wymierne efekty musimy jeszcze trochę poczekać. Przełomowy start pierwszej transzy urządzeń zaplanowano na 2029 rok, natomiast w pełni komercyjna faza potężnej operacyjności sieci nastąpi dopiero na początku 2032 roku.
Wyboista droga do absolutnej cyfrowej suwerenności
Rozmach całego kosmicznego przedsięwzięcia nierozerwalnie idzie w parze z gigantycznymi wyzwaniami budżetowymi. Szacowany całkowity koszt stworzenia tej niezależnej infrastruktury wzrósł z początkowych 10,6 miliarda euro do zawrotnych 15,6 miliarda euro, co w bezpośrednim przeliczeniu daje grubo ponad 67 miliardów złotych. Samo konsorcjum, zrzeszające takich graczy jak Eutelsat, SES oraz Hispasat, wyłoży ze swoich prywatnych środków 4 miliardy euro.
Niestety resztę tej gigantycznej luki finansowej pokryje budżet Unii Europejskiej oraz bezpośrednie, miliardowe wkłady poszczególnych państw członkowskich. Tak ogromne obciążenie portfeli uczestników stwarza realne ryzyko dla i tak już mocno napiętego harmonogramu lotów.
Niemniej jednak, w dobie narastających globalnych niepokojów i rosnących geopolitycznych zagrożeń w sieci, zabezpieczenie własnej, suwerennej infrastruktury komunikacyjnej wydaje się inwestycją absolutnie bezcenną. Zyskana dzięki temu odporność kryzysowa docelowo z nawiązką zrekompensuje opóźnienia i astronomiczne koszty.

