Marka Commodore, czyli absolutna legenda stojąca za kultowym w Polsce komputerem C64, powraca na rynek w sposób, którego nikt z branży technologicznej się nie spodziewał. Ich pierwszy autorski sprzęt mobilny nie celuje w nierówną walkę z najnowszymi flagowcami konkurencji.
Zamiast tego Commodore stawia na zyskujący na popularności cyfrowy detoks w estetyce Y2K, prezentując intrygujący model Callback 8020. To wcale nie jest kolejny zwykły telefon z klapką, ale zaawansowane urządzenie, które z pełną premedytacją twardo blokuje przeglądarki internetowe, media społecznościowe oraz aplikacje pocztowe.
Nie do końca smartfon, na pewno nie „zwyklak”
Dyrektor generalny firmy Commodore, Peri Fractic, niezwykle trafnie określa swój nowy produkt mianem „nie-głupiego klasycznego telefonu”. Biorąc pod uwagę rynkowe trendy, to urządzenie skrojone na miarę dla osób pragnących spędzać znacznie mniej czasu na bezmyślnym scrollowaniu ekranu, a więcej w otaczającym nas prawdziwym świecie.
Sprzęt działa pod kontrolą wyjątkowo bezpiecznego Sailfish OS – czyli opartego na architekturze Linux systemu stworzonego przez fińską firmę Jolla, który został tu całkowicie pozbawiony śledzących usług Google. Prawdziwy fenomen modelu Callback 8020 polega jednak na tym, że dzięki zaawansowanej warstwie kompatybilności urządzenie bez najmniejszego problemu uruchamia ponad 99% popularnych aplikacji znanych z systemu Android.
Blokady zostały nałożone bezkompromisowo na poziomie samego systemu operacyjnego, więc nie zainstalujemy tu pożeraczy naszego cennego czasu, ale kluczowe dla przetrwania w dzisiejszym szybkim świecie komunikatory, takie jak WhatsApp oraz Signal, a także nawigacja i muzyczny Spotify, działają całkowicie bezproblemowo.

Retro na zewnątrz, nowoczesne zaskoczenia wewnątrz
Pod kątem zastosowanych podzespołów sprzęt wypada dość skromnie, ale kryje w sobie kilka naprawdę mocnych asów. Sercem urządzenia jest sprawdzony procesor MediaTek Helio G81 wspierany przez 4 GB pamięci operacyjnej RAM oraz 64 GB przestrzeni na dane użytkownika.
Tę ostatnią można łatwo rozszerzyć kartą microSD, a producent miło zaskakuje, dorzucając nośnik o pojemności 32 GB prosto do pudełka. Ergonomię klasycznej klapki podkreślają tutaj dwa ekrany. Główny wyświetlacz to matryca IPS o przekątnej 3,25 cala, natomiast zewnętrzny to 1,77-calowy monochromatyczny panel powiadomień.
Prawdziwym technologicznym zaskoczeniem jest główny aparat oparty na 48-megapikselowym sensorze marki Sony, wzbogacony o niezwykle klimatyczny tryb retro kamery. Inżynierowie Commodore nie zapomnieli również o wymagających melomanach, oferując im wysokiej klasy przetwornik Hi-Res Audio DAC, wbudowane radio FM oraz uwielbiane, klasyczne złącze słuchawkowe 3,5 mm. Ogromnym ukłonem w stronę przeszłości jest bez wątpienia wymienna bateria, czyli niesamowicie praktyczna funkcja, o której dzisiejszy rynek smartfonów zapomniał już wiele lat temu.

Nostalgia w pięciu kolorach i premiera w Polsce
Wizualnie cały projekt niezwykle mocno uderza w nasze technologiczne sentymenty. Urządzenie będzie dostępne w aż pięciu fascynujących wersjach kolorystycznych. Trzy podstawowe warianty, czyli beżowy BASIC Beige, biały ProtoPET White oraz elegancki srebrny SX Silver, zostały wycenione na równe 499 dolarów, co na polskim rynku po doliczeniu podatków powinno przełożyć się na kwotę w okolicach 2200 złotych.

Dla miłośników ekscentrycznych gadżetów przygotowano specjalną przezroczystą edycję Starlight za równowartość około 2400 złotych, a dla największych entuzjastów luksusową złotą wersję Founders Edition z pozłacanym klawiszem „C=” wycenioną na około 2800 złotych. Oficjalna przedsprzedaż rusza dokładnie 30 czerwca bieżącego roku, a zapisując się odpowiednio wcześnie na listę oczekujących, można bez trudu zgarnąć zniżkę w wysokości 50 dolarów, czyli około 200 złotych.
Globalne dostawy zaplanowano na czwarty kwartał 2026 roku. Ten nietypowy sprzęt z pewnością nie jest przeznaczony dla każdego, ale z powodzeniem trafi do rosnącej grupy świadomych odbiorców.

