Wszyscy wiemy, że Waze to absolutny król, jeśli chodzi o społecznościowe ostrzeżenia o patrolach policji czy ukrytych fotoradarach. W erze cyfrowej, gdzie każda sekunda za kierownicą wymaga pełnego skupienia, inteligentne wsparcie wirtualnego pilota jest wręcz niezbędne.
Jednak w jednej kwestii aplikacja od lat pozostawała w tyle za swoimi największymi rywalami. To się na szczęście właśnie zmienia. Od połowy czerwca 2026 roku coraz większa liczba użytkowników donosi o długo wyczekiwanej nowości – na mapach Waze w końcu zaczęły pojawiać się ikony sygnalizacji świetlnej.
Dla wielu polskich kierowców, mierzących się z dynamiczną organizacją ruchu, to funkcja, która całkowicie odmieni komfort i bezpieczeństwo codziennego podróżowania.
Nareszcie! Koniec wleczenia się w ogonie konkurencji
Jeśli na co dzień korzystasz z Google Maps lub Apple Maps, pewnie pukasz się teraz w czoło. Obie te aplikacje posiadają widok świateł drogowych od dawna (Google wprowadziło je w 2022 roku, a Apple jeszcze wcześniej). Waze był pod tym względem zauważalnym maruderem. Z dziennikarskiego obowiązku warto przypomnieć, że gigant z Mountain View, do którego Waze należy, ma na tym polu ogromne doświadczenie.
Dlaczego zatem tak długo zwlekano z tą funkcją? Twórcy priorytetowo traktują czytelność interfejsu – dopracowanie mapy tak, aby światła nie nakładały się na ostrzeżenia o dziurach w drodze, wymagało rygorystycznych testów. Te rozpoczęły się w grudniu 2025 roku. Teraz, jak donoszą użytkownicy platformy Reddit, nowość trafia wreszcie na szerokie wody, debiutując na kolejnych rynkach. Oficjalnego komunikatu brak, ale to typowa strategia Waze – wdrażać nowości po cichu i skutecznie.
Dlaczego widok świateł na mapie to gra warta świeczki?
Możesz się zastanawiać, czy małe ikonki na ekranie naprawdę robią różnicę. Odpowiedź brzmi: absolutnie tak. O ile w zatłoczonym centrum Warszawy czy Krakowa i tak spodziewasz się świateł na każdym większym skrzyżowaniu, o tyle na długich trasach krajowych sytuacja wygląda inaczej.
Nagłe pojawienie się sygnalizatora na podmiejskiej drodze, gdy jedziesz z wyższą prędkością, często bywa przyczyną niebezpiecznych sytuacji. Wiedza o tym, że za 200 metrów musisz zwolnić, daje cenny ułamek sekundy na reakcję. To realne zmniejszenie ryzyka kolizji. Co więcej, płynne dojeżdżanie do czerwonego światła idealnie wpisuje się w zasady ecodrivingu, oszczędzając paliwo i energię w autach elektrycznych.

Jak sprawdzić, czy nowa funkcja działa już u Ciebie?
Jeśli chcesz przetestować tę nowość, sprawa jest banalnie prosta. Wystarczy uruchomić Waze i wyznaczyć dowolną trasę w swojej okolicy. Jeżeli funkcja została już przypisana do Twojego konta, małe ikony sygnalizacji świetlnej pojawią się automatycznie wzdłuż wyznaczonej linii przejazdu. Nie szukaj w ustawieniach żadnego przełącznika, ponieważ proces aktualizacji odbywa się całkowicie po stronie serwerów i jest uwalniany procentowo.
Zaktualizuj aplikację do najnowszej wersji i po prostu uzbrój się w cierpliwość – jeśli jeszcze nie widzisz świateł na swoich mapach, ta niezwykle przydatna nowość trafi na Twój smartfon w ciągu najbliższych tygodni.

