Świat kamer sportowych wstrzymał oddech. Do sieci trafiły przedpremierowe informacje o najnowszym flagowcu od Insta360. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący model X6 mocno namiesza na rynku wideo.
Premiera zbliża się wielkimi krokami, a my dzięki wnikliwej analizie zebranych danych wiemy już, czego możemy się spodziewać po nowym urządzeniu i czy faktycznie sprosta ono wysokim oczekiwaniom współczesnych twórców cyfrowych.
Bateria i jakość obrazu, które robią różnicę
Producent najwyraźniej uważnie wziął sobie do serca opinie użytkowników. Najnowsze przecieki z opakowań sprzętu jasno wskazują na potężny skok wydajnościowy w kwestii zasilania i rejestracji. Nowa kamera zaoferuje aż 140 minut ciągłego nagrywania w oszałamiającej rozdzielczości 8K w pełnym trybie 360 stopni. To wynik, który pozwala na długie sesje bez nerwowego spoglądania na wskaźnik naładowania.


Przeskok na 8K to zresztą nie tylko chwyt marketingowy, ale realna korzyść praktyczna. W sferycznym wideo 360 stopni obraz jest „rozciągany” wokół oglądającego, więc wyższa rozdzielczość jest absolutnie kluczowa dla ostrości detali po wykadrowaniu tradycyjnego płaskiego obrazu. Z mojej perspektywy testowania sprzętu sportowego, to właśnie brak detali bywał dotąd piętą achillesową wcześniejszych modeli.
Co więcej, urządzenie otrzyma innowacyjny tryb PureVideo Mode. Został on zaprojektowany specjalnie po to, aby diametralnie poprawić wyrazistość i skutecznie redukować szumy podczas filmowania w trudnych warunkach oświetleniowych. Dla wymagających twórców to prawdziwa rewolucja.
Nie zapomniano również o ochronie optyki – system wymiennych soczewek zyskał miano Replaceable Lenses 2.0, co sugeruje jeszcze większą wytrzymałość, niezawodność i prostotę obsługi w terenie.
Całkowicie nowa bryła urządzenia
Zmieniła się nie tylko elektronika, ale również sam fizyczny kształt urządzenia. Zdjęcia porównawcze z poprzednimi generacjami nie pozostawiają złudzeń. Insta360 X6 zrywa z dotychczasowym, smukłym i podłużnym profilem znanym z modelu X5 na rzecz znacznie krótszej i szerszej obudowy.
Taki przemyślany zabieg prawdopodobnie znacząco poprawi ergonomię oraz stabilność kamery podczas ekstremalnych ujęć, a także umożliwi znacznie sprawniejsze odprowadzanie ciepła przy tak wymagającej sprzętowo rozdzielczości. Wizualnie sprzęt wydaje się nieco wyższy od popularnego modelu GoPro Max 360, co czyni go bezpośrednim i bardzo groźnym konkurentem na tej rynkowej półce.


Potwierdzono także, że w zestawie znajdziemy potężny akumulator o pojemności 2600 mAh, dumnie nazwany Extra Xtreme, co zapowiada naprawdę bezkompromisowe podejście do mobilnego zasilania.
Kiedy premiera i ile zapłacimy w Polsce
Oficjalna prezentacja sprzętu ma odbyć się już 30 lipca. Europejskie ceny zapowiadają się dość interesująco i po przeliczeniu na warunki polskie prezentują się nad wyraz rozsądnie. Podstawowa wersja kamery, bez dodatkowych akcesoriów, została wyceniona na około 2530 złotych (589 euro). Z kolei dla najbardziej wymagających vlogerów i filmowców przygotowano pełen zestaw akcesoriów, którego koszt wyniesie w przybliżeniu 3390 złotych (789 euro).
Choć obecny na rynku starszy wariant kosztuje wyjściowo nieco mniej, przepaść technologiczna między obiema generacjami wydaje się w pełni uzasadniać nową politykę cenową producenta. To solidna inwestycja, która z łatwością obroni się jakością tworzonych materiałów i prawdopodobnie szybko stanie się hitem sprzedażowym nadchodzącego sezonu.

