Kiedy wydawało się, że europejski hegemon sprzętu litograficznego jest na rynku całkowicie nietykalny, z Dalekiego Wschodu nadeszły wieści, które wstrząsnęły branżą technologiczną. Pewna chińska firma, wywodząca się z innowacyjnego ekosystemu wokół Shenzhen, oficjalnie uruchomiła masową produkcję zaawansowanych systemów do litografii DUV (Deep Ultraviolet). To przełomowe wydarzenie jest niczym bezpośredni rynkowy cios w dotychczasową, globalną dominację holenderskiego ASML.
Trzęsienie ziemi na giełdzie, czyli jak ASML straciło miliardy
Reakcja inwestorów była błyskawiczna, bezwzględna i niezwykle spektakularna. Na samą wieść o chińskim przełomie technologicznym, akcje holenderskiego giganta na europejskich parkietach momentalnie zanurkowały o ponad osiem procent.
To potężne tąpnięcie wymazało z kapitalizacji spółki astronomiczne 55 miliardów euro, co w przeliczeniu daje niemal 235 miliardów złotych – kwotę odpowiadającą wieloletniemu budżetowi na największe polskie inwestycje infrastrukturalne. Choć ta nagła giełdowa panika może wydawać się zjawiskiem nieco przesadzonym, doskonale ukazuje, jak niezwykle wrażliwy na wszelkie geopolityczne przetasowania jest dzisiejszy rynek półprzewodników.
Akcjonariusze boleśnie zdali sobie sprawę, że zachodnie blokady eksportowe, zamiast całkowicie zdusić azjatycki sektor, stały się dla niego potężnym motywatorem do budowy sprzętowej niezależności.
Masowa produkcja DUV w Państwie Środka staje się faktem
Przez całe lata globalna produkcja zaawansowanych układów scalonych była absolutnie uzależniona od amerykańskich i europejskich dostawców. Teraz jednak ta niezwykle zyskowna układanka ulega drastycznej zmianie. Zgodnie z najświeższymi ustaleniami rynkowymi, jeszcze w tym roku z chińskich taśm zjedzie pierwsze pięć sztuk nowatorskich maszyn litograficznych, a w kolejnym roku ich produkcja skokowo wzrośnie do co najmniej dwudziestu jednostek.
Docelowo te strategiczne urządzenia zasilą hale produkcyjne największych krajowych wytwórców, takich jak SMIC, CXMT oraz Huahong Semiconductor. Oznacza to gigantyczny krok w stronę całkowitej, krzemowej samowystarczalności Chin.
Dawid i Goliat na rynku zaawansowanych półprzewodników
Wielu doświadczonych analityków słusznie punktuje, że azjatycki sprzęt obiektywnie wciąż pozostaje w tyle za flagowymi maszynami klasy EUV (Extreme Ultraviolet). Rozdzielczość chińskich skanerów DUV siłą rzeczy mocno ustępuje najnowszym zachodnim odpowiednikom. Jednak azjatyccy inżynierowie niejednokrotnie udowodnili już, że potrafią mistrzowsko omijać tego typu fizyczne bariery.
Dzięki zastosowaniu wysoce skomplikowanych technik wielokrotnego naświetlania (tzw. multi-patterningu), udaje im się osiągnąć imponującą gęstość upakowania tranzystorów, co pozwala na produkcję układów w technologii rzędu 7 nanometrów.
Z czysto ekonomicznego punktu widzenia, koszty takiego procesu są drastycznie wyższe, ale w strategicznej batalii o geopolityczną dominację rentowność nie gra pierwszych skrzypiec.
Co to oznacza dla europejskiej przyszłości technologii?
Rozpoczęcie seryjnej produkcji systemów DUV udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że polityka technologicznej żelaznej kurtyny ma swoje ewidentne słabe punkty. Nawet jeśli omawiany sprzęt parametrami przypomina europejskie maszyny sprzed dekady, to dla ogromnego rynku wewnętrznego jest w zupełności wystarczający do masowego wytwarzania procesorów zasilających elektronikę użytkową, automatykę i samochody elektryczne. Dla europejskiego sektora to głośny dzwonek alarmowy – technologiczny mur pęka, a Zachód zyskał potężnie zdeterminowanego i nielimitowanie finansowanego konkurenta.

